16.08.2019

Wyspy Tajemnic… czyli majówka z rekinami na Brothers Islands!

– Ooooo i widać Sky Towera! – krzyknęłam z radości spoglądając z dachu budynku gdzie kilka stopni niżej znajdowało się moje nowe M3, do którego właśnie przed chwilą […]

– Ooooo i widać Sky Towera! – krzyknęłam z radości spoglądając z dachu budynku gdzie kilka stopni niżej znajdowało się moje nowe M3, do którego właśnie przed chwilą się wprowadziliśmy 😉  Była 23:30, ostatniego dnia kwietnia bieżącego roku, a ja łyknęłam szampana zerkając na mieniące się gwiazdami niebo i sąsiadów dosypujących węgiel do żarzącego się grilla, stojąc na dachu bloku.

– Od jutra Majówka – karkówka, kiełbasa, kaszanka… piwo… – szepnęłam do męża.

– Oddałbym kilogramy tej kiełbasy za młoty, kosogony, mureny, żółwie… temperaturę ponad 30 stopni i brak zasięgu przez tydzień – powiedział Tomek, a ja tylko szeroko się uśmiechnęłam i jeszcze raz spojrzałam na miasto które nigdy nie kładzie się spać…                                

Lubię te moje podróże. Te małe i te duże. W samolocie zawsze mam czas na czytanie zaległej literatury książkowej, na zatrzymanie się na chwilę w ciągłej bieganinie prze życie, na obserwację ludzi z których 80% leci na typowy smażing do 5* hotelu All Inclusive. Zawsze czuję się lekkim outsiderem siedząc w sportowych butach i T-shircie z automatem do nurkowania wypadającym z bagażu podręcznego, a na pytanie – do którego hoteli Pani jedzie? Odpowiedziałam tym razem: „Na łódź o nazwie Dreams proszę Pani, i wypływam na pełne morze..:)”

Wyspy Brothers/Salem Express

                Safari nurkowe, czyli alternatywa nurkowe dla stacjonarnego pobytu w hotelu czy campach, ma swoich zwolenników jak i przeciwników. 7-dniowy pobyt tylko na morzu, w grupie tych samych osób, gdzie buja, wieje i nie ma możliwości wyjścia na spacer – to nie lada wyczyn.  Ale perspektywa i chęć nurkowania na dziewiczych rafach, gdzie pełno jest „dużego zwierza” – jest silniejsza niż choroba morska;) Po przylocie wszystkich uczestników safari i zakwaterowaniu na łódź, Alicja – nasz przewodnik nurkowy zabrała nas na spacer po Nowej Marinie, gdzie w rytmach arabskich dźwięków toczyły się dyskusję odnośnie nurkowań które czekały na nas dnia następnego. Wróciliśmy przed północą – Dreams, prezentował się pięknie… 28 m, niebywale kameralna łódź zachęcała do wejścia na pokład. Prawdą jest jednak, że atmosferę i klimat tworzą ludzie – i tak było i tym razem. Kolorowe budynki Hurghady nikły z każdą sekundą gdy Dreams przemierzał wody Morza Czerwonego. Pobudka, odprawa – dokładna, profesjonalna, z wyświetleniem mapy i zdjęć na telewizorze, przeprowadzona tym razem w wersji polskiej, angielskiej i rosyjskiej – dla drugiej grupy nurków z Ukrainy, z którą mieliśmy przyjemność spędzić ten czas na łodzi, sklarowanie sprzętu i hop do wody! Ufff co za błogość;) Na to czeka się miesiącami i tygodniami! Dwa nurki z check dive’m w okolicach Hurghady wprowadziły już nas w klimat safari nurkowego! Nie obyło się oczywiście bez atrakcji…. tak – choroba morska może Cię dopaść nawet pod wodą… jednego z „nas” –  niestety zaatakowała, ale postępując zgodnie z obowiązującymi zasadami w przypadku wymiotowania – wszystko dobrze się skończyło;) Mieliśmy delikatną powtórkę z kursu;) Po nurkowaniach zostało nam już tylko opalanie, czytanie książek, rozmowy – integracja.

                Zacumowaliśmy w okolicach Dużego Brata w środku nocy, kiedy mój żołądek wołał już o pomstę do nieba… bujało prze okrutnie. Brothers, czyli Bracia to dwie skaliste wysepki pośrodku „niczego” wyłaniające się jakby znikąd. Znajdują się ok. 8 h żeglugi od lądu i są uznawane za jedne z najlepszych spotów nurkowych na świecie. Dwie pozostałości po stożkach wulkanicznych, prezentują się niebywale tajemniczo. Większa z nich – Wielki Brat widziana jest już z daleka, dzięki latarni znajdującej się na wyspie, którą zbudowali Brytyjczycy pod koniec XIX wieku. Mały Brat leży 1 km na południe od swojego większego brata.  Dzięki lokalnym prądom wirowym i wstępującym, Bracia zdobyli znamienitą sławę w świecie płetwonurków, ponieważ oprócz imponującego systemu urwistych skał porośniętych koralowcami przyciągają nurków liczne ławice ryb oraz duże drapieżniki, m.in. populacje rekinów. Wyspy stanowią wręcz doskonałą przynętę na gatunki pelagiczne! I to było w nurkowaniach najlepsze!!:) Co ciekawe, Big Brother znalazł się na 9 miejscu w rankingu 50 najlepszych miejscu nurkowych na świecie w 2012 roku i wg mnie – jest tego wart!

                Pierwsze nurkowanie – kosogon! Rekin którego wyjątkową cechą jest niesamowicie długa część ogonowa, stanowiąca 1/3 całej długości ciała!! Ciekawostką jest fakt, że kosogon żywi się rybami, które ogłusza uderzeniami ów ogromnego ogona! My na szczęście nie padliśmy jego ofiarą, ale widok wijącego się ogona – nie zapomnę do końca życia! Radości nurkowań nie było końca! Rafa żyje – całą sobą! Prawie przy każdym nurkowaniu wpływaliśmy w całe ławice kolorowych ryb, przepływaliśmy nad niebywale barwnymi koralami, a gorgonie falowały… i mieniły się intensywnością kolorów. Mureny, skorpeny, stonfishe, skrzydlice, nemo, napoleony… napoleonów było mnóstwo! Nawet nie sposób mi teraz wyliczyć wszystko co spotkaliśmy podczas nurkowań. Ale co prawda to prawda – kosogony i szare rekiny rafowe to było coś;) I prawie każde nurkowanie w dryfcie! Czasem prąd zmieniał się w trakcie nurkowania, czasem niósł nas ponad rafą i dając sposobności zawiśnięcia choć przez chwilę w toni. Łatwo nie było;) Trzymanie się blisko rafy – obowiązkowe. Strome skały, drop-offy – coś pięknego. I ta głębia pod nami…. Nurkowanie na Brothersach to także nurkowanie na wrakach. Pierwszy wrak który oglądaliśmy to Aida – statek o długości 75 m, który zatonął w 1957 roku. Przybił do przystani z zaopatrzeniem dla egipskiej obsługi latarni morskiej, mimo złej pogody i sztormu. Kiedy Aida przypłynęła ze zmianą żołnierzy, ogromne fale spowodowały uderzenie kadłubem jednostki o rafę i niemal w kilka chwil  statek – zaczął tonąć. Na szczęście – cala załoga (77 osób) bezpiecznie opuściła tonący okręt. W międzyczasie jednostka przesunęła się nieco w północnym kierunku wyspy, ostatecznie osiadając na głębokości od 24 do 59 metrów, gdzie znajduje się rufa na zboczu stromo opadającej rafy. Wrak nie jest ogromny, ale pięknie porośnięty przez miękkie i twarde korale, a w zakamarkach czają się tuńczyki, strzępiele czy granice koralowe… Drugim wrakiem spoczywającym na zboczach Wielkiego Brata jest Numidia – leżący prawie pionowo równolegle do zbocza. Nurkowanie – rewelacja. Długi na 140 m statek zatonął w 1901 roku, gdy wyznaczony przez kapitana dyżurny do pełnienia warty, przysnął na mostku kapitański. Numidia opiera się o ścianę rafy i daje możliwość przepłynięcia go przez środek. Jeden za drugim, przy świetle latarek odkrywaliśmy nowe obszary statku. Wrak kończy się na głębokości ok 80 m, niedostępnej już dla nurków rekreacyjnych. Korale, ławice ryb i szare rekiny rafowe. Tak, jestem zdecydowanie na tak!:)

                Nurkowaliśmy 3 razy dziennie, skacząc do wody z zodiaka lub bezpośrednio z łodzi. Śmiechu przy ubieraniu sprzętu i wchodzeniu do wody było co nie miara;) Duszą towarzystwa był chyba każdy z naszej grupy;) Do tego – wersja ukraińska;) Podczas posiłków (które były dla mnie absolutnie znakomite) grupa z Kijowa nie byłaby sobą gdyby nie częstowała nas trunkami własnej produkcji (ale to dopiero po nurach!), oraz…. słoniną, ciemnym chlebem, ćwikłą i chrzanem;) Kuchnia iście międzynarodowa;) Oprócz tego – nasz nieoceniony szef kuchni serwował nam ryby, krewetki, różne rodzaje mięsa… nawet wielbłąda. W międzyczasie – Jacek, jeden z uczestników safari – obchodził swoje urodziny. Nie obyło się bez małej imprezki z toastami, prawdziwym tortem (!) i wyśmienitą kolacją. Były prezenty, życzenia i dużo śmiechu;) Przed dzień urodzin natomiast, na górnym pokładzie urządziliśmy sobie taneczne party – muzyka z głośników, wężyk po pokładzie, huśtanie na linie i wyginanie ciał na środku morza, tylko przy blasku gwiazd i latarni na Wielkim Bracie…                                                                                                                                                       Pomiędzy nurkami mieliśmy także czas na zwiedzanie wyspy. Po trzecim nurkowaniu w ciągu dnia, już bez pianek i jacketów popłynęliśmy zodiakiem do Big Brothera – w świetle zachodzącego słońca oraz rozbijających się fal o skalisty brzeg, wyglądał iście jak z filmu „Wyspa Skazańców”. miałam przerażenie w oczach;) A na wyspie oni – czterej mężczyźni, „strażnicy” latarni… sprzedający koszulki;) Przeszliśmy ją wzdłuż i wszerz, pokonując obowiązkowo kilkadziesiąt schodów prowadzących na szczyt latarni. Widok – niesamowity. A nasz Dreams niczym mała łódeczka pośrodku morza…                                                                                                                                                                                               Po dwóch dniach spędzonych przy nurkowiskach Dużego Brata, obraliśmy kurs w stronę jago mniejszej wersji. Efekt? Na każdym nurkowaniu rekiny młoty!!! Hammerhead’y spełniły moje najśmielsze oczekiwania…J Pod wodą, wśród wszechogarniającej ciszy wyczekiwałam tylko na sygnał shakera naszego guide Sayeda, który wyczuwał chyba rekiny przez skórę;) Jeden dźwięk i cała grupa zaczynała przewijać płetwami jak szalona, w stronę którą pokazywał nasz przewodnik;) Młoty podpływały dosyć blisko – tego nawet nie da się ubrać w słowa. Mojej radości nie było końca – piszczałam do automatu i śmiałam się do mojego Best Buddy ever Wojtka;) Widziałam każdy szczegół ich ciała, widziałam rozstawione oczy. Przeżycie – bezcenne! I to była największa gratka wszystkich nurkowań. Mimo, że kolejne ostre ściany i piękna rafa (ślimaczki!!) sprawiały, że nurkowania były niezwykłą przyjemnością, to jednak rekiny…. robiły swoje;) W przedostatni dzień, zrobiliśmy 4 nurkowania (w końcu!:)) zostawiając za sobą tajemnicze wyspy Braci… . Brothersy rządzą się swoimi prawami – prądy morskie są na tyle silne, że nurkowanie nocne nie wchodzi w grę. Wykorzystaliśmy jednak ich brak, kiedy dopłynęliśmy do Safagi. Na porannym nurkowaniu czekał na nas – Salem Express. Prom pasażerski zatonął w 1991 roku przez błąd kapitana. Salem uderzył w rafę robiąc tym samym dziurę w części dziobowej. W ciągu kilku minut prom przechylił się na prawa burtę i osiadł na dnie, a w raz z nim – ok 1000 osób… głównie pielgrzymów wracających z Mekki. W tym dniu kiedy nurkowaliśmy, nie było nawet słońca, a wrak wyglądał jeszcze bardziej przygnębiająco. Spoczywający na głębokości 16-32 m, jest zbiorową mogiłą wielu istnień. Jeśli chodzi o nurkowanie – śruby, walizki, radia, żelazko… przynoszą wiele emocji. Wpłynięcie do środka uzupełnia obraz wraku. Przepływając nad rufa czy emblematem „S” ma się wrażenie, jakby czas się zatrzymał… To  nurkowanie przywoływało wielką refleksję. Człowiek na moment wycisza się wewnętrznie…                                                                                                                                                                                              Zrobiliśmy także nocnego nurka – szybko, łatwo i przyjemnie, w towarzystwie skrzydlic, nadymek i najeżek, każdy ze swoim Buddy;) Po wdrapaniu się na łódź czekała na nas niespodzianka – Marina (rosyjska przewodniczka) częstowała kanapkami rozłożonymi elegancko na tacy, Alicja zaś – serwowała po lampce szampana! A my w piankach i pełnym sprzęcie degustowaliśmy podane przysmaki;) To było świetne uwiecznienie tych 4 nurków! Ostatni dzień nurkowy to było istne szaleństwo! Będąc już w okolicach Hurghady (czego nie dało się nie zauważyć zważywszy na zatrzęsienie innych łodzi;)) pod wodą grasowały żółwie, ośmiornica, płaszczki, mureny…. Do tego pełne słońce i wskakiwanie do wody w piankach, majtkach i …. szlafrokach;) Sea Serpent Fleet, czyli flota z którą mieliśmy przyjemność przeżyć to safari, przygotowuje dla każdej osoby zestaw ręczników i szlafroczka – który został nieodzownym elementem naszego po nurkowego rytuału;)  Towarzyszył przed, po i pomiędzy nurkowaniem;) Jak dla mnie – to jest hit! Do tego załoga, przewodnicy, uczestnicy safari – mieszanka absolutnie idealna!:) Nie obyło się oczywiście bez wrzucenia mnie do wody już nie w piance nurkowej;) Ubrania nie nadążały schnąć…;)

                Dreams płynął z gracją przed siebie, fale rozbijały się o dziób, wiatr plątał mi włosy, a w oddali widziałam delfiny. W powietrzu było czuć wolność, na skórze słoną wodę. Po 7 dniach spędzonych na pokładzie, bujałam się bezwiednie w rytmie morskich fal. Mówią, że safari nurkowe nie jest dla każdego. Dla mnie najwyraźniej jest…

Anna Sołoducha

Popularne posty

BalticTech 2019

Pierwszy raz, mamy nadzieję, że nie ostatni. Ruszamy na Baltic Tech do Gdyni, będziemy mieli tu swoje stoisko. Jeśli chcielibyście się z nami spotkać zapraszamy gorącą. Czekamy na […]

ZOBACZ
Sudan – wyjątkowy kierunek nurkowy

To jest nasza nadzieja, że dzieci urodzone dzisiaj będą miały 20 lat przed sobą, trochę zielonej trawy pod gołymi stopami, świeże powietrze do oddychania, trochę błękitnej wody do […]

ZOBACZ
ANTARKTYDA Nurkowanie w Krainie Lodowych Gigantów…

W obszarach polarnych przestają działać reguły, które obowiązują w naszym codziennym życiu. Antarktyda to rejon wiecznego lodu, dni trwających sześć miesięcy, błędnych wskazań kompasów, to tu spotykają się […]

ZOBACZ
LINIA LOTNICZA ZGUBIŁA NASZ BAGAŻ NURKOWY – i co dalej…?

Nasze wakacje nurkowe rozpoczęte. Przemęczeni podróżą docieramy na drugi koniec świata, do szczęścia  zostało już tak niewiele. Odbiór bagażu, transfer do miejsca gdzie spędzimy najbliższe dni lub tygodnie, […]

ZOBACZ
Poznaj nasze nurkowe Ecocampy!

Często zastanawia mnie fenomen Egiptu – z całą pewnością można go nazwać darem dla wszystkich nurków mieszkających w Europie.  W odległości zaledwie 4 godzin lotu samolotem, za minimalnie […]

ZOBACZ
WYJAZD NURKOWY DO EGIPTU: W JAKIEJ SYTUACJI MOŻEMY BEZKOSZTOWO ANULOWAĆ NASZĄ REZERWACJĘ?

Od kilku lat w ocenach MSZ, Egipt uważany jest za państwo narażone na akty terroru. Od 2011 roku poziom zagrożenia utrzymuje się (z małymi przerwami) na poziomie 3 […]

ZOBACZ
20 TOPOWYCH KIERUNKÓW NURKOWYCH NA ŚWIECIE – Alfabetyczny Ranking Activtour

Jesteśmy mobilni, potrafimy dotrzeć już w zasadzie w każdy zakątek naszego globu. Z pełną świadomością twierdzę, że świat stoi przed nami otworem… Niektórzy z nas swoją podwodną przygodę […]

ZOBACZ
RPA – “PO DRÓGIEJ STRONIE RÓWNIKA…”

RPA – Republika Południowej Afryki, miejsce po którym stąpamy z głową zwisającą w dół 🙂 Sam koniuszek Afryki, otoczony dwoma oceanami: Atlantyckim od strony zachodniej oraz Indyjskim od […]

ZOBACZ
In the middle of Atlantic czyli wyprawa nurkowa na Azory

Szczyt Pico wynurzył się zza cumulostratusów i otaczających go altocumulusów, przypominając bardziej wisienkę na dużym, śmietankowym torcie, spoczywającym na lazurowej paterze, niż stale aktywny wulkan drzemiący sobie na […]

ZOBACZ
SAFARI NURKOWE: KILKA PORAD JAK W ZGODZIE DZIELIĆ KABINĘ, ZE WSPÓŁLOKATOREM

Nie każdy z nas uczestniczy w wyjeździe nurkowym w towarzystwie osoby blskiej i takiej, którą dobrze zna – z drugą połową, mężem/żoną czy przyjacielem. Często decydujemy się na […]

ZOBACZ
KOSTARYKA czyli kraj wulkanami kipiący…

Małe, jedno z mniejszych Państw Ameryki Łacińskiej, którego powierzchnia odpowiada blisko 1/6 powierzchni Polski i zamieszkiwana jest przez około 4 miliony ludzi… Urzeka, oszałamia, zaskakuje i zachwyca swoimi […]

ZOBACZ
Zwiedzaj Świat – cz. 2

Zapraszam do lektury drugiej części artykułu na temat czy powierzać / nie powierzać organizację swoich wakacji nurkowych profesjonalnym biurom podróży? Umowa-zgłoszenie, warunki uczestnictwa oraz ubezpieczenia to bardzo istotne […]

ZOBACZ
Zwiedzaj Świat – cz. 1

 Czy powierzać / nie powierzać organizację swoich wakacji nurkowych profesjonalnym biurom podróży? Na to pytanie tak naprawdę każdy z nas powinien odpowiedzieć sobie sam. Nie ma jednej właściwej […]

ZOBACZ